Funsurf Team!

Link 10.03.2012 :: 21:59 Komentuj (0)




Dahab 2010

Link 11.12.2010 :: 13:09 Komentuj (0)

Tegoroczny wyjazd do Dahab znacznie się różnił od wcześniejszych wizyt. Zasadniczą różnicą było to, że pojechałem tam z tylko i wyłącznie z moją narzeczoną Eweliną… Kolejną różnicą było to, że udałem się tam jako „turysta” na wypoczynek, a nie jako instruktor do pracy.




Mieszkanie

Mieszkaliśmy tam u kuzynki mojego taty (mojej cioci) Basi, która w tamtym roku przeprowadziła się do Dahab na stałe. Miało to swoje wady i zalety… Największą wadą była odległość od bazy (ok. 10 km),
ale na szczęście kochana ciocia codziennie rano dowoziła nas na spot samochodem. Zalet było więcej… Między innymi możliwość mieszkania w egipskiej dzielnicy Dahabu, a przez to bezpośrednie obcowanie z lokalesami. Ludzie są bardzo uprzejmi dla cudzoziemców, wiele razy wracaliśmy w środku nocy i nikt nas nie zaczepiał, a wręcz przeciwnie wszyscy się uśmiechali.




Jedzenie

Znacznie pyszniejsze niż hotelowe. W ciągu dwóch tygodni mieliśmy okazję spróbować wielu tradycyjnych egipskich dań takich jak „moloheja”, „kuszerija”, „kofta” czy „falafel”.
Najbardziej zapadła nam w pamięci „moloheja”. Jest to zupa z liści rośliny, która rośnie tylko w Egipcie i nie ma swojego europejskiego odpowiednika. Wyglądem przypomina szpinak, a smakuje jak rosół…




Wiatr

Do tej pory wszystkie moje wizyty w Egipcie na przełomie września i października obfitowały w super warunki wiatrowe… Niestety, ale w tym roku jak to się potocznie mówi ”nie trafiliśmy”. Na 14 dni pobytu na wodzie byłem 7 dni, z czego tylko 4 dni były takie, że mogłem popróbować nowych tricków.




Progress

Może i warunków nie było, ale czas spędzony na wodzie wykorzystałem maksymalnie jak tylko mogłem. No i w końcu „pan Progress” mnie nawiedził i podarował mi culo. Żeby tego było mało moja kochana Ewelinka nagrała ten pamiętny moment. Moje pierwsze culo można zobaczyć w filmiku na końcu relacji.




Poza pływaniem

Na szczęście oprócz super warunków do uprawiania sportów wodnych Dahab oferuje jeszcze sporo innych atrakcji. Gdy nie wiało, a sporo było takich dni, jeździliśmy snurkować
(nurkowanie z rurką). W samym mieście jest sporo miejsc, gdzie można zobaczyć przepiękne rafy m.in. Lighthouse czy The Islands. Szczególnie mogę polecić knajpkę o nazwie Nirvana, która znajduje się przy Lghthaus’ie. Jest położona jak większość restauracji w Dahab nad brzegiem i dobrze wyposażona w leżaki. Dzięki temu można opalać się na słoneczku a jak zrobi się za gorąco to ubrać maskę oraz płetwy i schłodzić się w wodzie oglądając rafę leżącą dosłownie 10 m od wejścia do wody. Po zakończeniu podwodnych przygód w wyżej wspomnianej restauracji napawaliśmy się smakiem domowych lodów o przeróżnych smakach (marchewkowe, kokosowe, pistacjowe).  Oprócz snurkowania, włóczyliśmy się po mieście i  paliliśmy sziszę w naszym ulubionym sklepie Victoria Bazar. Wieczorami chodziliśmy do Funny Mummy na sziszę i backgammona (egipska gra planszowa).




Zwiedzanie

Pierwszy raz będąc w Dahabie widziałem coś więcej niż kilka meczetów. Moja ciocia zabrała nas na wycieczkę do miejscowości Święta Katarzyna, gdzie znajduje się klasztor o tej samej nazwie. Jest tam wiele cennych ikon i bizantyjskich mozaik oraz płonący krzew. Sam klasztor należy do prawosławnych Greków. Nieopodal znajduje się Góra Synaj, na której Mojżesz otrzymał kamienne tablice z 10 przykazaniami. W drodze powrotnej do Dahabu natrafiliśmy nawet na 10 minutowy opad deszczu! Niezapomniana przygoda…




Ekipa

 Na miejscu spotkaliśmy sporo Polaków… Dzień przed nami przyjechała silna ekipa z Fun Surfu http://www.funsurf.pl/ i Surf Shopu http://www.surfshop.pl/ w składzie: Anula, Marysia, Kasia (dziękuję za fotki!), Ślepy, Pawełek i Michał „Siemanko” „Wiśnia” Wiśniewski, który właśnie otworzył pierwszą polską bazę  Egipcie „Sharm & Surf” http://www.windsurf.pl/. Natomiast w bazie spotkaliśmy parkę z Gdańska Kamilę i Michała. Nocne życie w Dahabie jest dość intensywne. Całą ekipą zaliczyliśmy kilka dobrych imprez w bazach windsurfingowych t.j. Club Dahab czy Pięć Kwadratów.





Na zakończenie chciałbym serdecznie podziękować firmie Fun Surf za wsparcie sprzętowe, Kasi - autorce wszystkich zdjęć zamieszczonych poniżej oraz operatorce kamery Ewelinie, która tak długo mnie nagrywała, że aż dostała udaru słonecznego… Na duże podziękowania zasługują także moi patroni medialni: www.sieplywa.pl; www.hotis.pl i www.surfordie.pl.



Zapraszam teraz wszystkich do obejrzenia krótkiego filmiku z moimi aktualnymi umiejętnościami.


Dahab 2010 from sosna on Vimeo.





Więcej zdjęć na http://picasaweb.google.com/robercik.sosna/Dahab2010#


Pozdrawiam

Robert Sosnowski (Fun Surf Team)




Rodos 2010

Link 29.11.2010 :: 22:09 Komentuj (0)

Po bezwietrznym sezonie w Polsce, zakończonym wyjątkowo szybko (20 sierpnia), udało mi się wyjechać na Rodos. Wylot z Polski był o nieludzkiej porze (7.00 rano). Biorąc pod uwagę konieczność pojawienia się na lotnisku dwie godziny przed odlotem, a latając ze sprzętem nawet 2,5 h. Podróż rozpocząłem wsiadając do pociągu Tanich Linii Kolejowych na dworcu PKP w Malborku, 12 godzin przed planowanym lotem. Na lotnisku nie było żadnych problemów z przewozem sprzętu. Wszyscy są bardzo mili, jak zapłacisz 215 zł za transport sprzętu, co nie jest wygórowaną kwotą w porównaniu do innych linii lotniczych. 



Na Prasonisi dotarłem 23 sierpnia, razem z kilkunastoosobową grupą, którą szkoliłem pod banderą Fun Surfu, a dokładniej Surftravel. Przez trzy tygodnie, które spędziłem na Rodos, mieszkałem w Lighthause. Praktycznie cały dzień byłem na plaży, ponieważ do 17 prowadziłem szkolenia. Natomiast po 17 wychodziłem na wodę, żeby potrenować stare i nowe tricki. I tak pływałem mniej więcej do godziny 19 - 20 w zależności od wiatru.



Na wodzie oczywiście super atmosfera i parcie na progres (w skrócie PNP). Początkowo musiałem się rozpływać, więc gdy tylko było choć trochę wiatru po 17, to od razu biegłem na wodę. Ekipa z Rodos praktycznie niezmienna od kilku lat: Kaziu i Gwizdek, Kuba Kawałkowski oraz Piotrek Staszczyński. Chłopaki reprezentowali bardzo wysoki poziom. Na szczególne uznanie zasługuje skopu i ss kono Kuby Kawałkowskiego (niedługo siądzie ten burner :) ), podwójne punety i ss chachoo Kazia, culo i air bob Piotrka oraz shaki i ss kono Gwizdka. Takie popisy w ich wykonaniu, praktycznie każdego wieczoru, podwójnie motywowały mnie do próbowania nowych tricków takich jak: ss kono, air funnell, culo, kono. Po godzinie 18 wszystkie szkółki były już zamknięte, więc mieliśmy dużo miejsca do pływania, bez obaw, że przypadkiem dostaniemy latawcem od jakiegoś początkującego kajciarza. Często na plażę przychodzili jacyś turyści i robili nam zdjęcia. Jest to dowód, że freestyle na windsurfingu może się podobać dla przeciętnego zjadacza chleba.



Wieczorami po pływaniu, często spotykaliśmy się, aby przeanalizować materiał filmowy z najświeższej sesji. Z tego miejsca chciałbym podziękować wszystkim, którzy dzierżyli kamerę w swoich rękach i poświęcali swój czas, aby uchwycić chociaż cząstkę tego co działo się na wodzie: Sarnoś, Kaziu, Gwizdek, Kuba, Wacek… Dzięki chłopaki!



            Podsumowując, wyjazd udany pod każdym względem! Na 3 tygodnie pobytu pływałem prawie dzień w dzień na żaglach 5,0-4,2. Od połowy pierwszego tygodnia wiało przez 13 dni z rzędu! Oprócz tego zdarzyło się kilka dni, gdzie żagiel 3,7 okazał się za duży…  Co do moich postępów to udało mi się zrobić air funnela, z czego jestem najbardziej zadowolony, ss kono, przymoczone kono i byłem o włos od ustania culo, co przed wyjazdem wydawało mi się nie możliwe. Niestety double spocka muszę zostawić sobie do następnego wyjazdu…



Na koniec chciałbym podziękować firmie Fun Surf, w której pracuje jako instruktor od 5 lat, za wsparcie sprzętowe (deska i żagle Naish), Hydrosferze (maszty Infinity) oraz Surftravel.pl, dzięki której miałem możliwość prowadzenia szkoleń za granicą. Patronom medialnym za zamieszczanie moich relacji, zdjęć i filmów tj. www.sieplywa.pl, www.surfordie.pl i www.hotis.pl.


Poniżej krótki filmik z wyjazdu. Zapraszam do obejrzenia moich postępów.


Rodos 2010 from sosna on Vimeo.





















Chałupy 2010 foto

Link 27.08.2010 :: 21:55 Komentuj (0)












Rodos 2009

Link 30.10.2009 :: 18:36 Komentuj (2)

Rodos Freestyle 2009 from sosna on Vimeo.




Poprzednie

Sponsors:









Menu:

Archiwum

2015
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad

Linki
sieplywa.pl
Kuba Kołakowski
Surf or Die
continentseven

Księga gości

Wpisywać się!!!